Jak rozmawiać o seksie z partnerem. Konkretne zdania, nie ogólniki
Kiedy zacząć, od jakich słów i co zrobić, gdy druga osoba się zamyka.
Skąd biorą się kryzysy, po czym je poznać i dlaczego nie każdy konflikt da się rozwiązać.
Kryzys w związku rzadko przychodzi z jednego powodu i prawie nigdy nagle. Zwykle jest to kilka miesięcy albo lat drobnych rzeczy, których nikt nie nazwał, aż w pewnym momencie okazuje się, że dwoje ludzi mieszka razem i nie ma o czym rozmawiać.
Poniżej najczęstsze przyczyny, po czym poznać, że coś się dzieje, i jedno rozróżnienie, które zmienia sposób patrzenia na własne kłótnie.
Z badań nad parami prowadzonych przez Johna Gottmana wynika rzecz, która na pierwszy rzut oka brzmi pesymistycznie: większość konfliktów w związkach nie ma rozwiązania. Nie da się ich domknąć, bo wynikają z trwałych różnic charakteru, wartości albo potrzeb. Jedno lubi ludzi, drugie ciszę. Jedno planuje, drugie improwizuje. Jedno potrzebuje bliskości, żeby czuć się bezpiecznie, drugie potrzebuje przestrzeni z dokładnie tego samego powodu.
Wniosek nie jest jednak taki, że trzeba się rozstać. Pary, którym się układa, wcale nie mają mniej takich sporów. One po prostu rozmawiają o nich inaczej: z poczuciem humoru, bez pogardy i bez zamiaru wygrania. Różnica nie leży w liczbie problemów, tylko w tym, czy rozmowa o nich jest do zniesienia.
Praktycznie oznacza to jedno. Zanim zaczniecie szukać rozwiązania, warto sprawdzić, czy dana sprawa w ogóle je ma. Kto wynosi śmieci, da się ustalić. Tego, że jedno z Was lubi tłum, a drugie nie, nie da się i próba załatwienia tego raz na zawsze skończy się tą samą kłótnią po raz dwudziesty.
Każdy związek jest inny, ale w gabinecie te same rzeczy wracają uderzająco często.
Najczęstsza i najbardziej podstępna, bo nie ma momentu, w którym się zaczyna. Rozmowy stopniowo schodzą do spraw organizacyjnych: co na obiad, kto odbiera dziecko, kiedy przegląd samochodu. Nikt się nie kłóci, nic złego się nie dzieje i właśnie dlatego nikt nie reaguje.
Zwykle nasila się po dużych zmianach: narodzinach dziecka, przeprowadzce, awansie, chorobie w rodzinie. Energia idzie w nowe obowiązki, a relacja zostaje na potem, które nie przychodzi.
Rzadko wybucha jako osobny temat, częściej wychodzi bokiem przy zupełnie innych sprawach. Chodzi nie tylko o to, kto co robi, ale o to, kto pamięta, że trzeba to zrobić: umówić dentystę, kupić prezent, sprawdzić, czy skończyła się pasta. Ten drugi rodzaj pracy jest niewidoczny, więc bywa nierozpoznany i niedoceniony, a męczy najbardziej.
Kłótnia o pieniądze prawie nigdy nie jest o pieniądzach. Jest o bezpieczeństwie, kontroli, sprawiedliwości i o tym, czyje potrzeby są ważniejsze. Dlatego sam budżet niczego nie załatwia, dopóki nie zostanie powiedziane, co dla kogo znaczy odkładanie, a co wydawanie.
Bywa nazywane papierkiem lakmusowym związku i coś w tym jest, choć zależność działa w obie strony. Napięcia z innych obszarów odkładają się w sypialni, a milczenie w sypialni tworzy nowe napięcia. Najczęstsza sytuacja to nie brak ochoty u jednej osoby, tylko różnica poziomów pożądania: jedno czuje się odrzucane, drugie stale rozliczane. Więcej o samej rozmowie piszemy w tekście o tym, jak rozmawiać o seksie z partnerem.
Pierwszy rok po narodzinach dziecka jest statystycznie jednym z najtrudniejszych okresów dla pary i nie ma w tym nic nienormalnego. Później dochodzą różnice w podejściu do wychowania, zwykle wyniesione z dwóch różnych domów. Problemem nie są same różnice, tylko brak wspólnego stanowiska, bo dziecko bardzo szybko uczy się, do kogo iść z jaką prośbą.
Sposób kłócenia się, okazywania czułości i reagowania na cudzą złość jest wyuczony, zwykle przed dziesiątym rokiem życia. Kiedy jedna osoba w konflikcie podnosi głos, bo tak było u niej w domu, a druga milknie, bo u niej podniesiony głos oznaczał niebezpieczeństwo, obie robią dokładnie to, co uważają za normalne, i obie czują się skrzywdzone.
Sygnały ostrzegawcze rzadko są dramatyczne. Znacznie częściej są ciche.
To trzeba powiedzieć wprost, bo nie mówi tego prawie nikt. Jeśli w związku jest przemoc, wspólna terapia nie jest właściwym pierwszym krokiem, a bywa niebezpieczna. Osoba doznająca przemocy nie może mówić szczerze przy osobie, która ją krzywdzi, bo za szczerość zapłaci po powrocie do domu. Dotyczy to również przemocy psychicznej: zastraszania, kontrolowania pieniędzy, izolowania od bliskich.
W takiej sytuacji pomoc zaczyna się od kontaktu indywidualnego, nie wspólnego. Ogólnopolski telefon Niebieskiej Linii, całodobowy i bezpłatny: 800 12 00 02. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia: 112.
Jeśli nie masz pewności, czy to, co dzieje się u Ciebie, mieści się w tym opisie, umów się na konsultację indywidualną i o tym powiedz. To jest dobry powód wizyty.
Na terapię par przychodzi się we dwoje, ale zdarza się, że pierwszy krok robi jedna osoba, i to jest w porządku. Prowadzimy też psychoterapię indywidualną, która czasem jest właściwszym początkiem, oraz konsultacje seksuologiczne, gdy trudność dotyczy głównie sfery intymnej.
Nie obiecujemy, że każdy związek da się utrzymać, i nie uważamy, że każdy powinien. Terapia par służy temu, żeby decyzja o zostaniu albo o rozstaniu została podjęta świadomie, a nie przez zmęczenie.
Przyjmujemy w Gdańsku, w Śródmieściu, we Wrzeszczu i w Oliwie oraz online.
Nie trzeba czekać, aż będzie źle. Pierwsza konsultacja służy głównie temu, żeby nazwać, co się właściwie dzieje.
Kiedy zacząć, od jakich słów i co zrobić, gdy druga osoba się zamyka.
Kiedy mniejsza ochota na seks jest naturalna, kiedy warto ją sprawdzić i co z nią zrobić.